Thursday, October 10, 2013

Studia prawa w USA/ egzamin LSAT

Witajcie kochani,

Dzisiaj naskrobie szybko notke o tym, czym obecnie zyje i oddycham - aplikacjami do law schools.
Bardzo dlugo zastanawialam sie nad tym, co powinnam zrobic po skonczeniu bachelors i szkola prawnicza zawsze chodzila mi po glowie. Od grudnia zeszlego roku przygotowywalam sie do egzaminu LSAT, zapisalam sie takze na kurs przygotowujacy - lekko nie bylo! LSAT to egzamin sprawdzajacy wiedze z logiki, rozumowania i czytania. Najwiekszym wrogiem jest czas - jest 5 czesci egzaminu, kazda trwajaca po 35 min + esej. W kazdej czesci jest ok 25-26 pytan, niektore bardziej rozbudowane niektore mniej. Caly egzamin rozpoczal sie o 8:30 rano a zakonczyl o 1:30 - tak, cale 5 godzin... Na wyniki oczekuje sie ponad 3 tygodnie i te z padziernikowego LSAT-u beda opublikowane 30pazdziernika. W czasie oczekiwania na wynik nalezy skompletowac aplikacje - napisac personal statement, resume i zebrac listy rekomendacyjne od profesorow i szefow. Tym teraz sie wlasnie zajmuje :) Czy zdecyduje sie na pojscie do law school? Uwazam ze jezeli osoba na wysoka srednia i wynik z LSAT-u warto jest zaaplikowac. Bardzo chcialabym sie dostac ale zawaza takze takie czynniki jak scholarships. Bede oczekiwac na oferty od szkol i zobacze jak potocza sie moje losy :)

Pozdrawiam.


Tuesday, June 18, 2013

Victoria's Secret Sale

Dzisiaj post typowo babski, chcialam podzielic sie z wami moimi drobnymi zakupami z Victoria's Secret. W ostatni weekend byla tam jedna z ich Annual Sales i wyhaczylam tam kilka fajnych drobiazgow kosmetycznych za naprawde super ceny:

Sklep byl naprawde nieziemsko przepelniony ludzmi, tutaj udalo mi sie cyknac jedna fotke z kolejki do kasy:




A tutaj moje zdobycze:



Jestem bardzo mile zaskoczona kosmetykami z VS. Konsystencja cieni jest lekko kremowa, latwo rozprowadzaja sie na powiece i smiem nawet stwierdzic ze sprawdzaja sie na moich oczach odrobine lepiej niz ostatnie cienie z Mac'a na ktore sie skusilam. Puder to "pressed mineral bronzing powder" i jest fajna lekka alternatywa do ciezkiego pudru Mac'a lub BAre Minerals ktore zapewniaja bardzo dobre krycie, lecz na twarzy czujemy warstwe pudru. Puder VS uzywam na cieple wieczory, gdy ide do znajomych na grilla lub posiedziec na zewnatrz, lub po dniu opalania sie na plazy gdy chce dac skorze lekko odpoczac :)

Tutaj ceny:

Puder mineralny (po prawej) - $8
Cienie do powiek (w srodku) - $7.50
Cienie duo (na dole) - $10
Paletka po lewej - $8

Wszystkie kosmetyki byly 50% takze cenowo nie roznily sie od makeup z "drug stores" . Jednym slowem; kosmetyki fajne na wyprobowanie i polecam tym ktorzy sa znudzeni swoja rutyna i poszukuja nowych doznan :)

Czy sa tu jakies dziewcyzny ktore wyprobowaly ktores z tych kosmetykow? JAkie sa wasze wrazenia?

Thursday, June 13, 2013

Interview w Polsce - zjawic sie czy nie zjawic?

Witam was Kochani,

Jest 8:30 rano, na termometrze juz 27 stopni... (ostatnie kilka dni bylo wyjatkowo upalne), a ja chcialabym sie z wami podzielic mala "klotnia" ktora mialam wczoraj z najblizsza kolezanka z Polski.

Kolezanka (nazwijmy ja A.) studiuje budownictwo, uczy sie calkiem niezle, jest zdolna studentka i ma wysoka srednia. Od dawna jest zafascynowana Anglia, byla kilka razy w Londynie i jej marzeniem jest przeprowadzka kiedy skonczy studia. Super okazja natrafia sie w momencie, gdy firma angielska rekrutuje polskich studentow budownictwa na "internships" , krotkie staze i dluzsze oferty pracy. Rozmowy odbywaja sie w Warszawie. Kolezanka wysyla swoje "resume" i czeka niecierpliwie czy zostanie zaproszona na interview. Dostaje email informujacy ze moze zglosic sie na rozmowe z przedstawicielem kompanii, termin zostaje wyznaczony na najzblizszy poniedzialek.

Brzmi fantastycznie, nieprawdaz? Bylam bardzo podekscytowana kiedy uslyszalam ze kolezanka dostala swoja szanse! Zwlaszcza ze bylo jej to marzenie i pierwszy etap rekrutacji przeszla szybko i bez problemow. Problem pojawil sie w momencie, gdy oznajmila mi, ze na rozmowe kwalifikacyjna sie nie zjawi, poniewaz w ten sam dzien ma "poprawke", zaliczenie jakiegos bardzo waznego egzaminu.


Wtedy zaczela sie nasza klotnia. Okazalo sie, ze wszyscy jej znajomi z uniwersytetu odradzali jej napisanie do kompanii badz zadzwonienie do nich, poniewaz wedlug nich, A. nie jest jakas wazna osobistoscia i nikt dla niej nie bedzie przekladal terminu rozmowy. Tak tez doradzala jej kolezanka, ktora studiuje w Anglii ten sam kierunek, jednak ta nigdy nie starala sie o zaden internship lub prace, ma 23 lata i jest blisko ukonczenia studiow jednak nie ma zadnego doswiadczenia w branzy.


Staralam sie cierpliwie wytlumaczyc A. ze za granica jest to normalny zwyczaj, ze kandydaci dzwonia i prosza aby przelozyc termin rozmowy, zwlaszcza ze jest to poniedzialek - dzien, w ktory ludzie pracuja i chodza do szkoly. Termin nie byl takze ustalany z nikim indywidualnie, wiec podejrzewam ze duzo ludzi nie bedzie moglo sie zjawic z roznych powodow. Krotko mowiac, A. stwierdzila ze Europa to nie Stany i u nich nie ma zwyczajow przekladania terminu rozmow kwalifikacyjnych. Wydalo mi sie to troche komiczne. Jesli nawet napiszemy tego emaila do firmy, to w najgorszym wypadku przeprosza nas i odmowia zmiany. Jednak z jakiegos powodu, w Polsce panuje przekonanie, ze "no show, no call" to lepsza alternatywa...


A wy co o tym myslicie?


Pozdrawiam wszystkich.